Dzisiejszy dzień rozpoczął się bardzo pochmurnie. Jak by niebo solidaryzowało się z moim smutkiem, że to już jest ostatni etap wędrówki a potem czas wracać do domu. Na szczęście całą noc padał deszcz więc łez w niebie nie zostało za wiele i gdy wyruszałem o 8:30 nie musiałem maszerować w ponczo.

Na początek udałem się do albergue gdzie nocowała reszta ekipy. Potem udaliśmy się na śniadanie i ruszyliśmy w podróż



Duża część dzisiejszej trasy wiodła przez lasy eukaliptusowe





O 11 był pierwszy postój z odrobiną napojów uzupełniających witaminę B6. Dalsza podróż zwłaszcza pod górę była bardziej wyczerpująca fizycznie, ale i weselsza








Po kilku kolejnych postojach i zrobionych kilometrach dotarliśmy do Santiago de Compostela. Lało już na całego!








Maszerowaliśmy dzielnie dalej aż dotarliśmy do celu wędrówki




Po uzupełnieniu poziomu alkoholu we krwi w pobliskim barze zostało udanie się po certyfikat odbycia pielgrzymki.

I to już niestety koniec podróży i relacji 😢O 21 trzeba złapać samolot z Santiago do Madrytu a w środę dotrzeć z powrotem do Polski.