Camino del Norte od Irun do Gijon… planować czas zacząć!
Category: Camino 2024
Santiago de Compostela
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy jeszcze przed wschodem słońca. Śniadanie o 7:30, w drogę ruszyliśmy przed 8. Ciemnawo jeszcze było. Cisnęliśmy równo. Jedna dłuższa przerwa na odcinku 20 km pozwoliła nam zobaczyć napis Santiago de Compostela przed 13. A droga nie była z górki, lecz raz w górę a raz w dół. I tak dobiega końca przygoda…
Ciężki przedostatni dzień
Więc było tak, że chłodziłem się wczoraj wieczorem tinto de verano. Potem drugim. Tak jak i współtowarzyszka tej tułaczki. Ale potem się okazało, że Ania nigdy nie piła sangrii. Więc zamówiliśmy. Tylko, że nie było na szklanki, lecz na dzbanki. Więc jak żona wypiła 1/3 szklaneczki i stwierdziła, że jej wystarczy, to by się nie…
W oparach eukaliptusa
Dzisiaj za nami prawie 28km. Ponad 3 tys spalonych kilokalorii… trzeba było organizm schłodzić od zewnątrz Jak i od wewnątrz Droga nie była może najpiękniejsza, ale pierwszą jej połowę uatrakcyjniał nam Andrzej z Rybnika, który dzielił się z nami swoimi doświadczeniami z 40 camino jakie zrobił od 1997 roku. Dodatkowo raczył nas innymi anegdotkami jak…
Jest cienszko
Dziś dystans 24km za nami. Ale łącznie w nogach 28 km. Trzeba się było poszwendać jeszcze troche. Tłumy dalej na szlaku i będzie tylko gorzej. A dodatkowo dzisiaj czeka nas nocleg w albergue w pokoju 6 osobowym. A zdarza się, że niektórzy pielgrzymi chrapią niemiłosiernie. Więc noc znowu w słuchawkach. Warunki są znośne ale nie…
Żegnajcie widoki, witajcie tłumy
Wędrujemy w turystycznym szczycie do Santiago de Compostela. Na drodze tłumy, praktycznie sami Hiszpanie. Widoki są takie sobie, trzeba się natrudzić by uchwycić ładny krajobraz i do tego bez innych pielgrzymów w kadrze. Ponieważ idziemy przez tereny wiejskie, to zapach kiszonki i obornika unosi się stale w powietrzu, za to można pooglądać jak się pasie…
110KM
Ostatnie półtora dnia to czas odpoczynku i chwili wytchnienia od wędrówki pieszej. W tym czasie zaprzyjaźnialiśmy się z tym oto cudem niemieckiej motoryzacj: WV T-Cross. Silnik 1.0 TSI. 110 KM. Na autostradzie szalał! Na górskich serpentynach trzeba bylo troszkę się pogimnastykować. To autko pozwoliło nam jednak przemierzyć 600 km z Logroño do Lugo, zahaczając o…
200km
150km trasy już za nami. A w nogach 204km. Co oznacza, że krzątając się wieczorami po miasteczkach wydreptaliśmy ponad 50km. I w ten sposób dotarliśmy dzisiaj po zrobieniu 21 km do imprezowego miasteczka Logroño w regionie Rioja. I na razie dosyć! Na poniższym obrazku zaznaczyłem główne grupy bolących mięśni: A obszerny boczny tak jest spięty,…
Drobne kradzieże
Wiadomo, że kradzione nie tuczy, ale czy również przy kościele? Ale może zacznę od początku. Był piękny poranek, chłodny, niebo zaróżowione na horyzoncie a w powietrzu unosił się delikatny zapach ziół zmieszanych ze skoszonym zbożem. W takich okolicznościach wyszliśmy na szlak i ruszyliśmy w kierunku pierwszego większego przystanku na dzisiejszej drodze, czyli do miejscowości Los…
Cudowny dzień
Ależ potrzebowałem tak leniwego dnia. Siedzę wieczorkiem przy barze przy basenie w malutkiej miejscowości Luquin sącząc tinto de verano. Dzisiejszy pokonany dystans to 10km, więc praktycznie nic. Mięśnie odpoczywają schłodzone w basenie. Jedyne zmartwienie na jutrzejszą trasę to obtarcia i pęcherze na prawej stopie. Na myśli o założeniu butów organizm reaguje alergicznie. Ale może rano…
Zapach miodu
Oj to był długi dzień. Nie byśmy wstali jakoś bladym świtem, bo spało się dziś tak dobrze, że dopiero troche po 7 sturlałem się z łóżka. Wyszliśmy koło 8:30, bo po prostu o tej godzinie zamykali już albergue. Po 100m sniadanko. A zaraz potem koło 9:15 w drogę. Dystans 22km z Puenta la Reina do…
Kryzys
Dopada nas kryzys. Może to kwestia niewyspania, bo Pampeluna to imprezowe miasto i współlokatorzy wrócili do albergue o 4 mocno woniący winem i nie byli najcichsi. Nie zabrakło też chrapaczy. A może to kwestia piekących podeszw stóp i palcy. A może zesztywniałych mięśni i bólu przy każdym kroku. A może ciągłe podejścia i zejścia. Mam…
Każdy krok to ból…
Po wczorajszych zmaganiach nie wiedziałem czy dam radę zejść z łóżka. Na szczęście się udało. Nawet nie było tragedii. Trochę gorzej ze schodzeniem po schodach na śniadanie, ale jakoś się też udało. Posileni tostadą z dżemem i zalani kawą wyruszyliśmy o 8 z Zubiri w stronę Pampeluny. Długi czas szliśmy w przyjemnym chłodzie i zachmurzonym…
Nie wiem czy jutro się ruszę
Nie wiem czy jutro się ruszę. Dzisiejsza trasa liczyła 22km i mnie wykończyła. Już wczoraj było marnie, ale dziś mam wszystkie mięśnie spięte. Ledwo wstaję, chodzę zgięty i wystarczy, że szybciej się ruszę lub stanę jakoś dziwnie i już przeszywa mnie ból. Czuję pod palcami zgrubienia w napiętych mięśniach. Thai Balu Spa musiałoby się mną…
20km do Roncesvalles
Ale było cicho w nocy! A jakie mgły piękne! Wilgotność 120%. Spało się cudownie, tylko nie wiedzieć czemu obudziłem się o 3:50. Wtedy też stwierdziłem, że zarezerwowanie odrębnego pokoju to był strzał w dziesiątkę! Chrapanie z sąsiedniego pokoju próbowało przeniknąć nawet do naszego. „Śniadanie” wydawane było od 7:00 do 7:30. Było jasno powiedziane, ze o…
Wędrówki dzień pierwszy
Oj leniwy to był poranek. Pobudka 7 rano, prysznic, pakowanie i równo o 9 wyjście na trasę. Nawet tak bardzo jeszcze nie padało, acz o 7 w ogóle nie padało… Po przejściu ponad 50 metrów rozbiliśmy pierwszy obóz. Dobrze posileni i zatankowani kawą ruszyliśmy dalej. No deszcz nie zelżał, a nawet na odwrót. Otulony peleryną…
Pierwszy dzień zmagań
Pod górkę było już od wczoraj. Poszedłem spać o 23. Ale nie usnąłem. Ani do północy, ani do 1 ani do 2 więc o 2:30 zwlokłem się z łóżka. Wyjazd na lotnisko zaplanowaliśmy bowiem na 3:45. Co się nawet udało!!! I nawet śniadanie pyszne wciągnąłem 🌭, wiedząc, że przez 3 tygodnie będą głównie na słodko…
Pakowanie, pakowanie pakowanie
Już jutro 6:05 wylot do Francji. Potem jak nic nie stanie na przeszkodzie, pociągiem do Saint Jean Pied de Port. W zeszłym roku nie było łatwo. Komunikacja miejska przestała funkcjonować, Francuzi świętowali, więc niestety nie jechałem pociągiem. Mam nadzieję, że tym razem się uda. W tym roku wybrałem miejscówkę na nocleg, gdzie nie muszę się…
16 dni do wylotu
Zostało już bardzo mało czasu na przygotowanie się do tułaczki z plecakiem po Hiszpanii. Czas wdrożyć plan treningowy! No i przygotować stronę z wpisami z wędrówki! Ale to właśnie nastąpiło! W tym roku nie będzie newslettera zaś strona przeszła pewne modyfikacje techniczne, chociaż pozostaną one raczej niezauważalne dla odbiorców. Pojawiły się podstrony z archiwum wpisów…