Dziś dystans 24km za nami. Ale łącznie w nogach 28 km. Trzeba się było poszwendać jeszcze troche. Tłumy dalej na szlaku i będzie tylko gorzej. A dodatkowo dzisiaj czeka nas nocleg w albergue w pokoju 6 osobowym. A zdarza się, że niektórzy pielgrzymi chrapią niemiłosiernie. Więc noc znowu w słuchawkach. Warunki są znośne ale nie luksusowe. Dodatkowo bolą mnie kolana. No ale zostały tylko 3 dni do końca, więc może dociągnę, najwyżej na ketanolach. A jutro 27 km przed nami i 600m w górę i dół…
Tak prezentuje się pokój w którym śpimy

A tak łazienki

Dla kogoś o ciut większych gabarytach, komfortowo nie jest 😢
Dzień rozpoczął się ponuro, bo wschód słońca jest koło 8, świat zasnuły mgły, a droga od początku wiodła pod górę


















