Ale było cicho w nocy! A jakie mgły piękne! Wilgotność 120%. Spało się cudownie, tylko nie wiedzieć czemu obudziłem się o 3:50. Wtedy też stwierdziłem, że zarezerwowanie odrębnego pokoju to był strzał w dziesiątkę! Chrapanie z sąsiedniego pokoju próbowało przeniknąć nawet do naszego.
„Śniadanie” wydawane było od 7:00 do 7:30. Było jasno powiedziane, ze o 7:30 nie ważne co, ale trzeba się zbierać! Na ten najważniejszy posiłek dnia wydawano: starą gumową bagietkę, masło, ciapkę dżemu, płatki z mlekiem, „kawę” i coś co kiedyś było sokiem, chociaż dziś już nie wiadomo jakim. Przed chwilą zaś dowiedziałem się, że kilometr dalej w nowym albergue, były dobre warunki nocowania i pyszna kolacja i śniadanie… Może next time.
Ponieważ schronisko w którym nocowaliśmy było na zboczu, o 8 od razu zaczęła się wspinaczka. W ciągu ponad 5 i pół godziny marszu plus 2h przerw pokonaliśmy przewyższenie 731m w górę i około 600m w dół. No było męcząco.



Warto było jednak podjąć taki wysiłek dla takich widoków





Chociaż były i przejaśnienia





Około połowy trasy dotarliśmy do Hiszpanii, ale nie poprawiło to pogody.

Ale za to pojawiły się polany pięknych wrzosów





I w ogóle było ładnie



Więc podziwialiśmy przyrodę, zwłaszcza Ania


Na trasie napotkaliśmy wiele zwierząt






Aż dotarliśmy do albergue





Zaraz kolacja a potem spać! Dzisiaj w słuchawkach by nie słuchać chrapania, zwłaszcza własnego…
A, i bardzo ważne jest rozciąganie po tak wyczerpującej drodze

Czy zdjecie poddasza ukazuje economy czy to juz business class?
Economy, i to bioac pod uwage rozmiar, wszelkie chrapanie lepiej sie niesie. Przydzial miejca do spania jest chyba losowy