Ostatnie półtora dnia to czas odpoczynku i chwili wytchnienia od wędrówki pieszej. W tym czasie zaprzyjaźnialiśmy się z tym oto cudem niemieckiej motoryzacj:

WV T-Cross. Silnik 1.0 TSI. 110 KM. Na autostradzie szalał! Na górskich serpentynach trzeba bylo troszkę się pogimnastykować. To autko pozwoliło nam jednak przemierzyć 600 km z Logroño do Lugo, zahaczając o wiele miejscowości po drodze.














Noc spędziliśmy w chyba najlepszym albergue na trasie w El Alcebo. Widoki na pewno były przepiękne, bo albergue leży w górach, jedzenie smaczne, a na śniadanie była nawet wędlina!!!










Mieliśmy zwiedzić Lugo, które ma ładne zabytki z czasów rzymskich, ale deszcz wybił nam z głowy takie zbytki. Dotarliśmy więc do Sarria i z tamtąd wyruszyliśmy w krótką dzisiaj wycieczkę, bo tylko 4.5km.











Cel na najbliższe 5 dni – 110km i dotarcie do Santiago de Compostela! Jutro 24km przed nami.
A swoją drogą Santiago jet tak popularne pod koniec sierpnia, że wszystkie pociągi do Madrytu są wyprzedane, zaś ceny samolotu zwariowały. Więc powrót do Madrytu zamiast 3.5h zajmie nam 9h jadąc przez Leon i dopiero stamtąd do Madrytu 🙈 Dotrzeć do Polski planujemy 31 sierpnia.
PS. Za wszelkie błędy przepraszam, ale już jestem po 4 drinku… 🫨