To był trudny wieczór i jeszcze gorsza noc 😩 Upał nie pozwolił wypocząć a brak klimatyzacji i silne nasłonecznienie hostelu w którym nocowałem sprawiło, że łącznie przespałem z 2-3 godziny. Plus zapach stóp któregoś z moich współlokatorów też nie ułatwiał życia…
Ale dzisiaj, to jest luksusowo. Hostel nie ma klimy, ale za to chłodzoną wodą podłogę. Jest cudownie. Po raz pierwszy od rozpoczęcia pielgrzymki po wyjściu spod prysznica nie byłem spocony po minucie 🥳
Pranie wczorajsze o dziwo wyschło. Dziś tego problemu nie ma, bo nie ma możliwości zrobienia prania. Na szczęście mam zapas na 2-3 dni.
Pobudka dzisiaj nastąpiła niby o 5, ale myślę że nie spałem od 3. Szybkie śniadanie, wyjątkowo w hostelu było od 5:30 a nie jak w innych miejscach 6 lub nawet 7. I w drogę. Wyszedłem o 6:15



Najpierw praktycznie po ciemku, ale potem robiło się szybko jasno

I właściwie potem szedłem. Raz w górę. Raz w dół 🤷♂️ i tak cały czas aż do Estella-Lizara






Dziś była opcja urozmaicenia diety o figi 😉



W sumie wkraczam do regionu La Rioja, dlatego pojawiają się winnice

Ale nie wszystkie mają szanse się utrzymac





Spotkałem kilka kotów wylegujących się w cieple porannego słońca





























Aż dotarłem do Estrella-Lizarra









Trochę pomoczyłem nogę w rzece.
Zjadłem obiad 😉Pierwszy raz menu del peregrino


I na koniec perełka! Polska polityka dotarła i do tego małego Hiszpańskiego miasteczka

Jutro sporo pod górę – na szczęście pierwsza połowa dnia. Potem w dół! Znowu 22km…