7 dni wędrówki za mną. Chciało by się powiedzieć w słocie i promieniach słońca. Ale na razie to tylko upał, żar i wycieńczające słońce. Nawet teraz jak to piszę na zewnątrz jest 28C. A w pokoju śpi ponad 60 osób przy lekko uchylonych oknach. Masakra 😱 Lubię saunę, ale są granice wytrzymałości… Na camino trzeba sobie radzić, więc oto nowa miejscówka do spania

Na betonowym stole na kilku kocach NA ZEWNĄTRZ. Tu jest z 20 stopni mniej a i lekki wietrzyk zawiewa.
Jeżeli jutro nic nowego nie napiszę, to są dwie opcje: albo spadłem i się połamałem, albo skradziono mi telefon…
Budzik nastawiony na 3:20. Więc za dużo czasu nie zostało na sen.
Ale kilka słów z wrażeń po tygodniu:
– czuję się jak na koloniach 🤣
– szybko nawiązują się nowe znajomości, zwłaszcza nocując w miejskich albergue
– można się załamać jak po przejściu ponad 40 tys kroków aplikacja mówi ci, że to dopiero 4 najlepszy wynik (wszystkie w tym tygodniu)

– szklanka coca coli z lodem i lemonką smakuje na szlaku jak boska ambrozja!
– rozpocząłem podróż tydzień temu, a wydaje się jakby to było z miesiąc temu!
– koniec końców pranie kiedyś wyschnie
Dobranoc!