Skip to content
Menu
Camino de Santiago
  • Camino 2025
  • Camino 2024
  • Camino 2023
Camino de Santiago

Lenistwo

Posted on 2023-08-232024-07-28

Wszystko poszło nie tak jak powinno. Łącznie w nocy spałem maksymalnie 2 h. Obudziłem się o 3:20. Swoją drogą trzeba być wariatem by wziąć urlop po to by katować się wstawaniem o tak drakońskiej porze. Zacząłem przygotowywać się do wymarszu ale już wtedy zauważyłem że coś jest nie tak z moim zdrowiem. Zatkane zatoki, kolorowy katar, kaszel. No nie czuję się dobrze. Brak nawet minimalnej ilości snu przez ostatni tydzień oraz wycieńczenie upałem spowodowały, że czułem się bardzo osłabiony. Niemniej postanowiłem wyruszyć o 4:20 w kierunku Logroño. Dystans 29 km. Temperatura powietrza 25°C o czwartej nad ranem,m i mająca wzrosnąć do ponad 40°C. Niewątpliwie wyzwanie. Jak tylko wyruszyłem odnotowałem dziwne bóle przy palcach u stóp, oraz nasilający się ból kolan. Wczoraj miałem sporo siły więc grzałem jak szalony i chyba nadwyrężyłem stawy. Ale zwalniając nie zdążę dojść do celu przed surowym żarem z nieba. Spróbowałem zakleić kolana, ale naklejanie taśmy na spocone ciało to marny pomysł. Po 7 km, w pierwszym miasteczku zapada decyzja, dziś nie dam rady dokończyć etapu. Pozostała część grupy kontynuuje podróż, a ja czekam na przystanku na autobus. Nie mogę zostać w tej miejscowości, bo mam zarezerwowany hotel w Logroño…

Półtorej godziny czekałem na przyjazd autobusu. w międzyczasie podziwiając wschód słońca

Co ciekawe, rozkład na stronie www operatora, rozkład na przystanku i rozkład w google maps – to są trzy różne rozkłady. Ale przyjechał. Z opóźnieniem bo opóźnieniem, ale przyjechał

Z autobusu zadzwoniłem do ubezpieczyciela by uzgodnić lekarza. Wariant ubezpieczenia „Platinum” z dojazdem lekarza, myślałem, że będzie ok. Niestety, lekarza nie ma w tej miejscowości. Jak chce mogę pojechać do oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów dalej… Autobusy jeżdżą z dwa razy dziennie i nie wszędzie. Co jak nie będę miał jak wrócić? Odpuszczam. Zobaczę co będzie dalej. Może doznam ozdrowienia. Po co kolegów narażać na koszty… Jak będzie gorzej będę dyskutował.

Pocieszenia otrzymuję na szczęście w kafeterii.

Już dawno nie jadłem nic tak dobrego… Tortilla z chorizo.

O 9:45 docieram do hotelu. Okazuje się, że dadzą radę mnie zameldować wcześniej! W końcu normalny ręcznik i nikogo w kolejce do łazienki. Jest cudownie.

Poleniuchowałem, zjadłem obiad, odwiedziłem aptekę. Wcieram maści w stawy. Zaklejam stopy. Na zaziębienie mam ulubiony lek przywieziony z Polski z pseudoefedryną.

Jutro próbuję iść dalej. Też 29 km. Zgodnie z jedną ze stron internetowych: „Umiarkowany wysiłek podczas przeziębienia może poprawić stan zdrowia” 😉

A teraz spać. Skorzystać z ciszy, samotności i klimy!

©2026 Camino de Santiago | Powered by SuperbThemes