Dzisiejszy dzień obfitował w zmiany pogody. Wyruszałem przy bezchmurnym niebie, a już po godzinie zabrakło promieni słońca i zrobiło się chłodno. Potem mżawka, przechodząca w silniejszy deszcz. Schroniłem się na kawę w barze, a gdy z niego wychodziłem wyglądało, że zaraz będzie świecić słońce. A potem od początku, deszcz, słońce, chmury…
W barze po raz pierwszy od 3 tygodni spotkałem rodaków. Co prawda z Anglii, ale za to z koszulką z wielkim napisem Sieradz.
Minęły już 3 tygodnie! W nogach 390 km. Do przejścia jeszcze… chyba 240 km.
Poniżej trochę zdjęć. Mogą nie być najciekawsze, bo pierwsze 10 km to była długa prosta droga.



















Wieczorem w pobliskim kościele odbywały się gregoriańskie śpiewy po łacinie


Z kategorii ciekawi ludzie – spotkałem starszą panią z Belgii, na emeryturze, która opowiedziała mi, że zamiast siedzieć w domu na kanapie i oglądać telewizje woli pielgrzymować. Jest to jej 40 Camino, z czego 20 drogą francuską. Mówi też w następujących językach: francuski, flamandzki, angielski, niemiecki, hiszpański i trochę po włosku 😱🫡