O 6:30 obudził mnie współlokator. Troszkę niewyspany po zarwanej nocy po binge watching serialu na Netflixie od razu się ucieszyłem jak usłyszałem pioruny i silny deszcz. Zbliżam się do regionu Galicja i zaczynają się góry. A nic tak nie zachęca do wędrówki w górach jak deszcz i burza 🙃
Niestety o 8 przejaśniało o pojawiło się słońce🤷♂️ Poczekałem jeszcze trochę licząc, że burza powróci i wyruszyłem. Dzisiaj cała droga wiodła przy szosie


















W Trabadelo zjadłem drugie śniadanie / wczesny lekki obiad

Na szczęście znowu się zachmurzyło. Licząc na marsz wspomagany dodatkowym chłodzeniem oraz posilony, wyruszyłem dalej. W słuchawkach Bajor. Dzięki temu pomimo bólu kolana moje tempo osiągnęło 5 km/h.


Od kilku dni mam taką obserwację, że każde miejsce gdzie można zrobić fajne zdjęcie ozdabiają w okolicy kontenery na śmieci 🤣







Dzisiaj mieszkam w hotelu. Tylko nie sprawdziłem do końca jego lokalizacji…

W sumie jeszcze nie mieszkałem w hotelu przy stacji benzynowej w miejscowości La Portela de Valcarce. Przemoczony tylko połowicznie docieram na miejsce przed 14


Teraz siedzę w restauracji po kolacji. Oczywiście znowu pada.

Wykorzystując chwile przerwy w opadach, zmykam do swojego hotelu. Trzeba dokończyć serial.
Jutro 14 km do zrobienia plus 500m w górę 😱